Króliki w bluzach to mój standard, żeby nie powiedzieć "klasyk" ;) Tym razem debiutowałam jako szwaczka legginsów (u mamy Królik). Bobas w beciku i pieluszce to również mój debiut (wg własnego projektu). Króliki mierzą nieco ponad 40cm. Wszystkie ubranka można ściągnąć.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ubranka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ubranka. Pokaż wszystkie posty
2014/04/07
2013/10/01
Wilk? Lis? Ryjek?
Cały czas zastanawiam się co to za zwierzę... Wygląda trochę jak lis, trochę jak wilk, ale mi najbardziej przypomina Ryjka (tyle, że w damskiej wersji). Wykrój z Tildas Vintereventyr i według tej książeczki jest to chyba lisek...
Ryjówka (bo tak ją nazywam) mierzy 52cm. Uszyta jest z lnu, ubranka z materiałów z recyclingu. Jest dystyngowaną poważną panią, z zawodu nauczycielką ;) Chyba uszyje jej jeszcze torebkę i zrobię okulary.
Ryjówka (bo tak ją nazywam) mierzy 52cm. Uszyta jest z lnu, ubranka z materiałów z recyclingu. Jest dystyngowaną poważną panią, z zawodu nauczycielką ;) Chyba uszyje jej jeszcze torebkę i zrobię okulary.
2013/09/19
Królików ciąg dalszy
Tym razem wersje męskie.
Stan ze Stanów. Szpanuje kurtką w dinozaury. Ciało tego królika uszyłam chyba z rok temu, niedawno doczekał się wykończenia. Spodnie uszyte ze starych jeansów, sweter i szalik też z recyclingu. Wzrost 30 cm.
Nowojorczyk. Uszyty na zamówienie, poleci do USA. Chyba mój ulubiony twór. Wzrost ok. 50 cm. Uwielbiam jego przecierane spodnie i polarową pikowaną kamizelkę. Do uszycia spodni ponownie użyłam starych spodni. Zachowałam boczny szew, dzięki czemu ubranie wygląda bardziej "profesjonalnie".
Stan ze Stanów. Szpanuje kurtką w dinozaury. Ciało tego królika uszyłam chyba z rok temu, niedawno doczekał się wykończenia. Spodnie uszyte ze starych jeansów, sweter i szalik też z recyclingu. Wzrost 30 cm.
2013/09/18
Bunny
Kolejna tildowa maskotka - Króliczyca Gienia w pantalonach. Mierzy prawie pół metra i posiada zdejmowane ubranka.
Ręce zawsze przyszywam na guzikach, dzięki czemu są bardziej ruchome.
Sukienka to recycling batystowej koszuli. Zapinana na zatrzaski:
Dama oczywiście nie może chodzić boso.
I jest przygotowana na jesienne chłody :)
2013/02/14
Aniołki czy Barbie z materiału?
Witam serdecznie!
Od ponad roku próbuję szyć na maszynie, głównie maskotki i inne dekoracje (ubrań się boję ;) ). Z zamiarem prowadzenia bloga, gromadzącego moje twory, nosiłam się dość długo i mam nadzieję, że w końcu zacznę pisać i to systematycznie...
Nigdy nie byłam zbyt elokwentna, głębokimi przemyśleniami też nie mam zamiaru się dzielić ;) Chciałabym zamieszczać tu zdjęcia, tego, co udało mi się wykonać w wolnych chwilach. To zaczynamy!
Od kilku lat korzystam z mojego zamiłowania do rękodzieła głównie, gdy przychodzi do dawania prezentów. Większość rodziny i znajomych została już przeze mnie obdarowana różnościami wykonanymi ręcznie... od biżuterii, przez koszyki z papieru na maskotkach kończąc. Całkiem niedawno kilkoro znajomych urządzało wspólną imprezę urodzinową. Długo zastanawiałam się co dać trzem koleżankom, oczywiście, żeby było sprawiedliwie musiały dostać prezenty podobne. Po przekopaniu Internetu pomyślałam że aniołki będą w sam raz. Inspirację znalazłam na blogu CountryKitty (ta kobieta robi prawdziwe cuda). Narysowałam swoją wersję projektu i uszyłam! Niestety zdjęcia zrobiłam tylko dwóm aniołko-wróżkom:
Trzecia miała sukienkę w panterkę i czerwone serce.
Szmacianki tak się spodobały jednej z solenizantek, że od razu zamówiła 2 podobne: jedną z małymi skrzydełkami, drugą z kompletem ubranek (niestety trzeba ją było wykonać bez skrzydełek...)

Ostatni zestaw to mój ulubiony. Jestem całkiem zadowolona z płaszczyka z kapturem, z sukienek też - po raz pierwszy szyłam ubranka zapinane! Lalki są wielkości mniej więcej lalek Barbie.
Od ponad roku próbuję szyć na maszynie, głównie maskotki i inne dekoracje (ubrań się boję ;) ). Z zamiarem prowadzenia bloga, gromadzącego moje twory, nosiłam się dość długo i mam nadzieję, że w końcu zacznę pisać i to systematycznie...
Nigdy nie byłam zbyt elokwentna, głębokimi przemyśleniami też nie mam zamiaru się dzielić ;) Chciałabym zamieszczać tu zdjęcia, tego, co udało mi się wykonać w wolnych chwilach. To zaczynamy!
Od kilku lat korzystam z mojego zamiłowania do rękodzieła głównie, gdy przychodzi do dawania prezentów. Większość rodziny i znajomych została już przeze mnie obdarowana różnościami wykonanymi ręcznie... od biżuterii, przez koszyki z papieru na maskotkach kończąc. Całkiem niedawno kilkoro znajomych urządzało wspólną imprezę urodzinową. Długo zastanawiałam się co dać trzem koleżankom, oczywiście, żeby było sprawiedliwie musiały dostać prezenty podobne. Po przekopaniu Internetu pomyślałam że aniołki będą w sam raz. Inspirację znalazłam na blogu CountryKitty (ta kobieta robi prawdziwe cuda). Narysowałam swoją wersję projektu i uszyłam! Niestety zdjęcia zrobiłam tylko dwóm aniołko-wróżkom:
Trzecia miała sukienkę w panterkę i czerwone serce.
Szmacianki tak się spodobały jednej z solenizantek, że od razu zamówiła 2 podobne: jedną z małymi skrzydełkami, drugą z kompletem ubranek (niestety trzeba ją było wykonać bez skrzydełek...)
Ostatni zestaw to mój ulubiony. Jestem całkiem zadowolona z płaszczyka z kapturem, z sukienek też - po raz pierwszy szyłam ubranka zapinane! Lalki są wielkości mniej więcej lalek Barbie.
Etykiety:
anioł,
skrzydła,
szmaciana lalka,
ubranka,
wróżka
Subskrybuj:
Posty (Atom)











